W świecie pełnym zawirowań i dynamicznych zmian warto zatrzymać się i przyjrzeć się bliżej kluczowym kwestiom, które wpływają na naszą codzienność i przyszłość. Na kanale namzalezy.pl odbyła się rozmowa z Traderem 21, inwestorem, przedsiębiorcą i autorem książek, która rzuciła światło na wiele istotnych problemów. Gospodarz Wojciech Siryk zapowiedział, że ta pierwsza część dyskusji skupi się przede wszystkim na analizie sytuacji w Polsce i na świecie, podczas gdy kolejna odsłona będzie poświęcona tematom inwestycyjnym. Dyskusja, momentami bardzo ostra i bezkompromisowa, poruszyła wątki polityczne, społeczne i gospodarcze, wywołując do tablicy zarówno polskie władze, jak i struktury Unii Europejskiej.
Wybory prezydenckie jako punkt wyjścia do szerszej analizy
Rozmowa rozpoczęła się od świeżej analizy pierwszej tury wyborów prezydenckich w Polsce. Wojciech Siryk zwrócił uwagę na historycznie niskie zsumowane poparcie dla dwóch głównych ugrupowań – PiS i PO, które wyniosło nieco ponad 60%. To wynik najniższy w historii, co mogłoby sugerować nadejście wielkiej zmiany.
Jednak jak zauważył Trader 21, zmiana ta, jeśli nadejdzie, będzie bardzo powolna. Analizując szczegółowo wyniki, rozmówcy doszli do wniosku, że około 80% głosów oddano na kandydatów o bardzo podobnych preferencjach. Mowa tu o osobach, które są za Unią Europejską, za pewnym „zamordyzmem”, a także za wysokimi cenami energii. Trader 21 określił te 80% wyborców jako osoby „przykute do telewizora”, które wierzą w „piękne rzeczy” i „piękne opowieści” polityków, nie przywiązując uwagi do tego, co ich kandydaci robili w przeszłości. Według jego analizy, ci kandydaci, zbierając 80% głosów, byli za „zamordyzmem covidowym” (czyli za obniżeniem bezpieczeństwa), za obniżeniem bezpieczeństwa wewnętrznego poprzez wspieranie imigracji, oraz za wysokimi cenami energii przez bezkrytyczną akceptację narzuconych przez UE regulacji.
Z drugiej strony, jedynie około 20% głosów przypadło na kandydatów, którzy chcą „trochę innej Polski”. Są to osoby, które mają dość masowej, niekontrolowanej migracji, sprzeciwiają się lewackim ideologiom i Zielonemu Ładowi, a także potrafią powiązać wysokie ceny energii i inflację z regulacjami i marnotrawstwem gospodarczym. Trader 21 skrytykował naiwność w wierzeniu politykom podczas kampanii wyborczej, stwierdzając wprost, że polityk w tym czasie powie wszystko, co przysporzy mu popularności i zaszkodzi konkurentom.
Krytyka Unii Europejskiej: władza, brak odpowiedzialności i sprzeczne interesy
Duża część rozmowy została poświęcona mocnej krytyce Unii Europejskiej. Trader 21 stwierdził, że UE w swoich kolejnych reformach poszła w kierunku coraz większego zdobywania władzy kosztem krajów narodowych. Jako przykłady ingerencji w wybory w krajach członkowskich podał sytuacje we Francji (oskarżenia wobec Marine Le Pen) oraz Rumunii (kampania i problemy sądowe kandydata antyestablishmentowego).
Szczególnie ostro potraktowano kwestię braku odpowiedzialności Komisarzy Europejskich. Według rozmówcy, osoby te są „ponad wszelką kontrolą, ponad wszelką odpowiedzialnością” i nie dotyczy ich żadne prawo – ani narodowe, ani ponadnarodowe. Sposób wybierania komisarzy został nazwany „chorym”, ponieważ Parlament Europejski, na który głosujemy, nie ma realnej mocy sprawczej, a jedyną siłę ma kilkunastu komisarzy, których nie wybieramy.
Padły konkretne oskarżenia pod adresem Ursuli von der Leyen, między innymi w kontekście zataiła miliardowych kontraktów z firmą Pfizer na szczepionki, załatwianych poprzez SMS-y.
Unia Europejska stosuje również strategie przymuszania krajów członkowskich, na przykład poprzez groźbę odmowy dostaw broni, jeśli dany kraj nie przyjmie imigrantów, co w kontekście podgrzewania konfliktu z Rosją jest postrzegane jako presja, by „Rosja cię po prostu rozjechała”. Plan wydania 800 miliardów euro na „wspólną armię” czy zbrojenia UE budzi obawy o potencjalne „kickbacki”, czyli nielegalne prowizje, których hipotetyczna kwota (15% = 120 miliardów euro) jest porównywalna ze wszystkimi rocznymi wpływami podatkowymi z Polski. Stwierdzono, że interes Unii, zwłaszcza głównych krajów jak Francja i Niemcy, nijak ma się do interesu polskiego, a te kraje wręcz blokują porozumienia pokojowe.
Koszty polityki klimatycznej i „płonąca planeta” jako pretekst
Kolejnym gorącym tematem były drastycznie wysokie ceny energii w Europie, które są bezpośrednio powiązane z unijną polityką klimatyczną, w tym z systemem handlu prawami do emisji CO2 (ETS). Europa ma najwyższe ceny energii na świecie z powodu tych regulacji, chociaż mieszka tu zaledwie około 7% globalnej populacji objętej tym opodatkowaniem.
Trader 21 oszacował, że Polska ponosi ekstra koszt rzędu 30 miliardów złotych rocznie z tytułu opłat za emisję CO2, co przekłada się na około 800 zł rocznie na osobę w rachunku za prąd. Jednak koszty są jeszcze większe, ponieważ polityka klimatyczna UE prowadzi do utraty miejsc pracy i przenoszenia produkcji z krajów europejskich (w tym Polski) do Azji, Ameryki Południowej czy Stanów Zjednoczonych, gdzie energia jest tańsza.
Krytyka dotknęła również samą narrację o „płonącej planecie”, która zdaniem rozmówcy, jest jedynie pretekstem do „gigantycznych interesów”. Porównano ją do wcześniejszych kampanii straszenia społeczeństw, takich jak „nowa epoka lodowcowa” w latach 70., „dziura ozonowa” w latach 90., czy „globalne ocieplenie”, które później przemianowano na „zmiany klimatyczne”, gdy okazało się, że lata są chłodniejsze. Jako kontrargument podano rekordowy wzrost powierzchni lodu na Antarktydzie w ciągu ostatniego roku. Stwierdzono, że nie chodzi o ratowanie planety, a o gigantyczne pieniądze, podobnie jak przy zakupach szczepionek czy broni. W tym kontekście Trader 21 wyraził pogląd, że Polska jest traktowana przez UE jak „członek trzeciego świata”, ponieważ nie potrafi się postawić i rzucić konkretnych warunków. Wspomniano też o przerzucaniu imigrantów z Niemiec do Polski „po cichu”.
Polityka migracyjna: zmiana kierunku, zagrożenia i porównanie bezpieczeństwa
Temat imigracji był kolejnym, który wzbudził wiele kontrowersji w rozmowie. Został on powiązany z krytyką paktu migracyjnego i strategii przymuszania krajów do przyjmowania imigrantów. Polska, która wcześniej przyjęła dużo Ukraińców i Białorusinów, zmienia obecnie politykę.
Trader 21 podkreślił niepokojącą zmianę narodowości przyjmowanych imigrantów. O ile Ukraińcy i Białorusini są narodami w miarę inteligentnymi, podobnymi kulturowo i wartościowo do Słowian, o tyle obecnie przyjmowani są ludzie z krajów określanych jako „toksyczne”, takich jak Pakistan, Maroko, Libia, Syria, Irak, Iran, Tunezja, Algieria. Kraje te, które wcześniej przyjmowały imigrantów z tych regionów (jak Niemcy, Szwecja, Francja), doświadczyły gwałtownego wzrostu przestępczości, w tym gwałtów zbiorowych i ataków z użyciem noża.
Trader 21 wspomniał również o Gruzinach, którzy w dużej liczbie przyjechali do Polski i specjalizują się w wymuszeniach, porwaniach i haraczach, co jest powrotem do problemów z lat 90., które udało się wyeliminować. Wyraził obawę, że w Polsce pojawiają się „bandy Gruzinów”, które „drastycznie obniżają bezpieczeństwo”.
W dyskusji pojawił się również kontrowersyjny wątek różnic w IQ między narodami/rasami i ich wpływu na zdolności adaptacyjne i pracowitość. Trader 21 powołał się na badania wskazujące, że narody azjatyckie (Japończycy, Chińczycy, Tajwańczycy, Singapurczycy) oraz białe rasy mają wyższe IQ niż np. ludność z Afryki Subsaharyjskiej, co ma wpływać na ich zdolność do adaptacji, podejmowania pracy i kontrybucji do budżetu. Przywołano dane statystyczne (badania UE, badanie Duńczyków) pokazujące, że imigranci spoza Unii Europejskiej często żyją na zasiłkach i nigdy nie dokładają do budżetu państwa, w przeciwieństwie do imigrantów wewnątrzunijnych czy osób urodzonych w danym kraju.
W Polsce, za sprawą obecnej władzy, mają być tworzone centra imigracyjne, do których gminy są przymuszane, a te odmawiające mają mieć ucinane pieniądze.
Mimo tych obaw, Trader 21 zaznaczył, że Polska jest nadal bardzo bezpiecznym krajem w porównaniu do krajów Europy Zachodniej, które przyjęły dużo imigrantów spoza Europy (Szwecja, Niemcy, Francja, Wielka Brytania). W Polsce wciąż jest bezpiecznie wieczorem na ulicach, brakuje zamachów terrorystycznych czy palonych samochodów, czego nie można powiedzieć o wspomnianych krajach zachodnich.
Rozmówca skrytykował również blokadę informacji na temat paktu migracyjnego i narodowości przyjmowanych imigrantów w Polsce. Stwierdził, że możliwe jest zatrzymanie niekontrolowanej imigracji (przykład Węgier), ale wymaga to działania, zanim będzie za późno, jak stało się w Szwecji.
„Mowa nienawiści” jako narzędzie cenzury i atak na wolność słowa
Kwestia „mowy nienawiści” została przedstawiona jako slogan wymyślony w Wielkiej Brytanii do uciszania osób niewygodnych dla władzy. Zdaniem rozmówcy, coś, co zostało „perfekcyjnie zaimplementowane w Wielkiej Brytanii”, rozszerza się teraz na Unię Europejską i Polskę. Podstawowa zasada brzmi: „mówisz to, co nam się nie podoba, idziesz siedzieć, bo wszystko możemy podciągnąć pod mowę nienawiści”.
Przytoczono przykłady z Europy Zachodniej:
- Były kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który stwierdził, że wolność słowa dotyczy każdego, „chyba że wspiera on skrajną prawicę”.
- Niemiecka polityk Marine Kaiser z AfD, ukarana karą 6000 euro za „działalność wywrotową” po udostępnieniu rządowych statystyk o przestępczości seksualnej popełnianej przez Afgańczyków.
- Wyroki więzienia w Wielkiej Brytanii dla młodych mężczyzn za „podsycanie nienawiści rasowej” w mediach społecznościowych po wyrażeniu oburzenia w związku z atakiem imigranta na dziewczynki.
- Uwięzienie Tommy’ego Robinsona, lidera ruchu antyimigracyjnego, traktowane jako tortura.
Krytyka objęła również polskie realia. Skrytykowano postawę dziennikarki Katarzyny Kolendy-Zalewskiej, która miała stwierdzić, że dla poglądów Maciaka czy Brauna „nie ma miejsca w debacie publicznej”. Porównano to do czasów propagandy i uciszania ludzi, którzy mówili coś, co nie podobało się władzy, nawiązując do komentarza Leszka Millera.
Prawo o „mowie nienawiści” jest postrzegane jako stosowane wybiórczo, często przeciwko krytykom imigracji. Podano przykłady bardzo lekkich wyroków dla imigrantów skazanych za poważne przestępstwa (np. pobicie i gwałt na 12-letniej dziewczynce w Szwecji – 180 godzin prac społecznych) w porównaniu do kar za wyrażanie niezadowolenia w internecie. Wspomniano też o skazaniu 17-latka na karę więzienia za ostre wyrażanie niezadowolenia po śmierci 13-letniej siostry, której sprawę media i policja próbowały ukryć.
W Polsce również widać już pierwsze symptomy. Wspomniano o aresztowaniu 22-latka w Lądku-Zdroju za krytykę braku działań służb podczas powodzi, zarzucanie mediom i politykom manipulowania przekazem oraz wspominanie o szabrownikach. Zatrzymanie go miało być sygnałem, że „krytykujesz, idziesz siedzieć”.
Trader 21 wyraził nadzieję, że Polacy zablokują tę legislację dzięki swojej „niepokorności i brakowi zaufania do władzy”. Stwierdził, że Węgry pokazują, iż można zatrzymać ten proces, ale wymaga to władzy, która nie boi się postępować wbrew polityce UE, i trzeba to zrobić „nim za późno”.
Demografia w Polsce: alarmujący spadek i iluzja imigracji jako rozwiązania
Kolejnym kluczowym tematem była dramatyczna sytuacja demograficzna w Polsce. Według najnowszych szacunków, wskaźnik dzietności w Polsce może spaść do 1,04 w 2025 roku, co jest znacznie szybszym spadkiem, niż prognozowano wcześniej. Aby utrzymać niezmienioną populację, wskaźnik ten powinien wynosić 2,1.
Trader 21 kategorycznie stwierdził, że imigracja absolutnie nie jest rozwiązaniem na niski wskaźnik dzietności. Według niego, większym problemem jest bezrobocie (brak pracy) niż brak ludzi do pracy (pełne zatrudnienie), które wymusza efektywność i podnosi wynagrodzenia.
Jako lepsze rozwiązanie dla wzrostu demograficznego przedstawiono model węgierski, polegający na zwolnieniu z podatku dochodowego dla rodzin z dwójką lub trójką dzieci. Uznał to za znacznie lepszą zachętę niż programy socjalne typu 500/800+, które krytykował za kierowanie pieniędzy do miejsc „patologicznych” i potencjalne wykorzystywanie (np. zabieranie dzieci z domów dziecka po to, by pobierać świadczenie). Możliwość zatrzymania 100% zarobionych pieniędzy przez rodziny z wieloma dziećmi byłaby dużo silniejszym bodźcem.
Ponownie odwołano się do danych statystycznych (badania UE, badanie Duńczyków) pokazujących, że imigranci spoza UE mają znacznie niższy poziom zatrudnienia (14% bezrobocia wśród imigrantów spoza UE w UE, 19% w Hiszpanii), żyją na zasiłkach i nigdy nie są w stanie dołożyć chociażby minimalnych wpływów do budżetu państwa, w przeciwieństwie do Duńczyków czy imigrantów wewnątrzunijnych, którzy znacząco kontrybuują. Dlatego ściąganie ludzi, aby „wypełnić lukę”, jest nieskuteczne.
Trader 21 opowiedział się za imigracją na wzór szwajcarski, gdzie wymaga się wysokich kwalifikacji, udowodnionej niezbędności, pozycja finansowa, braku przestępstw, zgody lokalnej społeczności, a minimalny okres oczekiwania na obywatelstwo wynosi 8 lat, przy czym zgoda lokalnej społeczności i sytuacja finansowa są kluczowe do jej uzyskania. Wskazał, że pożądanym typem imigracji byliby przedstawiciele narodów uznawanych za bardziej inteligentne i pracowite, takie jak Chińczycy, Japończycy czy Tajwańczycy, którzy stanowiliby „konkretną wartość dodaną”. Powtórzył swoją kontrowersyjną tezę o różnicach w IQ, powołując się na opracowania sprzed 30 lat.
Przykład zmian w USA: działania Donalda Trumpa
Jako przykład kraju, w którym dokonano pozytywnych zmian, Trader 21 wskazał działania Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych w okresie ostatnich miesięcy. (Należy zaznaczyć, że źródło mówi o „ostatnich miesiącach” w kontekście działań Trumpa rządzącego, co może być nieścisłością, jeśli odnosi się do czasu powstania wideo. Opieramy się jednak ściśle na tym, co podaje źródło.)
Wśród wymienionych pozytywnych działań znalazły się:
- Zwolnienie około 260 000 urzędników w nowym departamencie ds. efektywności rządowej pod kierownictwem Elona Muska, co przyniosło około 30 miliardów dolarów oszczędności.
- Likwidacja biur różnorodności, generująca kolejne 8 miliardów oszczędności. Trader 21 wyraził stanowisko, że jedynym kryterium zatrudnienia powinny być kwalifikacje i wolność kontraktu, a nie parytety czy równość „w dół”.
- Oszczędności dzięki likwidacji wypłat świadczeń socjalnych dla osób nieżyjących.
- Likwidacja niektórych departamentów i programów, np. USAID (uważanego za źródło wyprowadzania pieniędzy) oraz planowana likwidacja Departamentu Edukacji w celu przekazania edukacji w ręce gmin lub stanów, co ma zwiększyć konkurencję i jakość.
- Zatrzymanie programu budowy szkół, na który wydano miliardy, a żadna szkoła nie powstała.
- Zatrzymanie programu spryskiwania nieba chemikaliami (Chemtrails), co było uznawane za teorię spiskową, ale teraz jest blokowane przez gubernatorów (przykład Florydy).
- Ucięcie środków na sponsorowanie organizacji, np. promujących środowiska LGBD czy organizacji Sorosa.
- Zablokowanie finansowania zmiany płci u osób do 18. roku życia. Trader 21 skrytykował ten proces, wskazując, że 92% 18-latków, którzy zmienili płeć, bardzo tego żałuje.
- Przeprowadzenie audytu Fedu, który, zdaniem rozmówcy, przyczynił się do wzrostu ceny złota, ujawniając brak deklarowanej ilości kruszcu.
Łączne oszczędności z tych działań oszacowano na około 170 miliardów dolarów w ciągu 4-5 miesięcy. Choć w skali budżetu USA (7 bilionów USD) stanowi to „tylko” 2,4%, to w perspektywie roku może przynieść gigantyczne cięcia (np. 10%). Wskazano też na „małą wendetę” przeciwko Fed.
Trader 21 skierował również apel do polityków, by pamiętali, że zagrożenia, o których mówi (jak utrata bezpieczeństwa związana z niekontrolowaną imigracją), mogą dotknąć również ich dzieci, mimo ich prywatnych szkół czy ochrony – nie są nietykalne. Przywołał przykład Brazylii, gdzie bogate społeczeństwo żyje za murami z ochroną w obawie przed porwaniami.
Podsumowanie części pierwszej
Pierwsza część rozmowy z Traderem 21 na kanale namzalezy.pl stanowi szeroką, krytyczną analizę bieżącej sytuacji polityczno-społeczno-gospodarczej w Polsce i Europie. Omówiono wyniki niedawnych wyborów prezydenckich i postawy wyborców. Szczegółowo skrytykowano politykę Unii Europejskiej, w tym jej dążenie do centralizacji władzy, ingerencję w sprawy krajów członkowskich, brak odpowiedzialności komisarzy oraz konkretne obszary działania, takie jak polityka klimatyczna (ETS i ceny energii) oraz polityka migracyjna (pakt migracyjny, przyjmowanie imigrantów z „toksycznych” krajów, porównanie bezpieczeństwa). Poruszono kwestię „mowy nienawiści” jako narzędzia do ograniczania wolności słowa i przedstawiono przykłady jej stosowania w Europie Zachodniej i Polsce. Odniesiono się do problemów demograficznych w Polsce, argumentując przeciwko imigracji jako rozwiązaniu i proponując alternatywy. Wskazano na działania Donalda Trumpa w USA jako przykład pozytywnych zmian w obszarze redukcji biurokracji i kosztów.
Całość stanowi apel o większą świadomość i sprzeciw wobec procesów, które zdaniem rozmówców, zagrażają wolności, bezpieczeństwu i dobrobytowi. Druga część rozmowy ma być w całości poświęcona tematom inwestycyjnym.
Kluczowe kwestie z rozmowy
Co ostatnie wybory prezydenckie w Polsce mówią o społeczeństwie?
Według analizy zaprezentowanej w rozmowie, mimo najniższego w historii zsumowanego poparcia dla głównych partii (PiS i PO), około 80% wyborców wciąż głosuje na kandydatów o bardzo podobnych poglądach, popierających integrację z UE w obecnej formie, pewien „zamordyzm” i politykę prowadzącą do wysokich cen energii. Jedynie około 20% głosów oddano na kandydatów, którzy proponują „trochę inną Polskę”. Sugeruje to, że większość społeczeństwa jest wciąż przywiązana do mainstreamowej narracji.
Jakie są główne zastrzeżenia wobec Unii Europejskiej?
Główne zastrzeżenia dotyczą dążenia UE do zdobywania coraz większej władzy kosztem krajów narodowych, ingerencji w wybory w państwach członkowskich, braku odpowiedzialności Komisarzy Europejskich (uznawanych za stojących ponad prawem), chorobliwego sposobu wyboru Komisarzy (bez realnego wpływu wyborców), stosowania strategii przymuszania krajów (np. groźbą odmowy dostaw broni), oraz podejmowania działań, które są sprzeczne z interesami poszczególnych krajów, jak Polska.
Jak polityka klimatyczna UE wpływa na codzienne życie Polaków?
Według rozmowy, polityka klimatyczna UE, a zwłaszcza system handlu prawami do emisji CO2 (ETS), prowadzi do drastycznie wysokich cen energii. Szacuje się, że Polska ponosi ekstra koszt około 30 miliardów złotych rocznie, co przekłada się na około 800 zł więcej w rocznym rachunku za prąd na osobę. Dodatkowo, polityka ta przyczynia się do utraty miejsc pracy i przenoszenia produkcji poza Europę.
Jakie są główne obawy związane z polityką migracyjną?
Obawy dotyczą paktu migracyjnego i przymuszania krajów do przyjmowania imigrantów. Szczególnie niepokojąca jest zmiana narodowości przyjmowanych do Polski migrantów – obecnie są to osoby z krajów postrzeganych jako „toksyczne” (np. Pakistan, kraje Maghrebu i Bliskiego Wschodu), co wiąże się z ryzykiem wzrostu przestępczości. Wskazano na różnice w zdolnościach adaptacyjnych i pracowitości między narodami, argumentując, że imigranci spoza UE często nie integrują się i żyją na zasiłkach. Podkreślono również kontrast w bezpieczeństwie między Polską a krajami zachodniej Europy, które przyjęły dużą liczbę imigrantów spoza kontynentu.
Czym jest „mowa nienawiści” w kontekście rozmowy i jak wpływa na wolność słowa?
W rozmowie „mowa nienawiści” jest przedstawiana jako slogan wymyślony w Wielkiej Brytanii, a następnie rozszerzony na UE i Polskę, służący do uciszania osób, których poglądy są niewygodne dla władzy. Stwierdzono, że podciąga się pod nią niechciane wypowiedzi, co może prowadzić do kar prawnych. Podano przykłady wybiórczego stosowania tego prawa, często przeciwko krytykom imigracji, podczas gdy przestępstwa popełniane przez imigrantów są traktowane łagodnie. Całość jest postrzegana jako zamach na wolność słowa, przypominający czasy propagandy.
Czy imigracja to rozwiązanie na problemy demograficzne w Polsce?
Według stanowiska wyrażonego w rozmowie, imigracja absolutnie nie jest rozwiązaniem na niski wskaźnik dzietności w Polsce. Argumentowano, że imigracja spoza UE często nie przynosi korzyści gospodarczych, ponieważ duża część tych imigrantów żyje na zasiłkach i nie dokłada się do budżetu. Zamiast tego, jako rozwiązanie sugerowano przyjęcie modelu węgierskiego, polegającego na znacznym zwolnieniu z podatków rodzin posiadających kilkoro dzieci, oraz ewentualne przyjmowanie tylko imigrantów o wysokich kwalifikacjach, na wzór szwajcarski.
Jakie pozytywne zmiany w USA przypisuje się działaniom Donalda Trumpa?
W rozmowie wymieniono szereg działań przypisywanych Donaldowi Trumpowi, takich jak masowe zwolnienia urzędników i likwidacja niektórych biur/departamentów w celu oszczędności, cięcia kosztów (np. świadczeń dla osób nieżyjących), zablokowanie finansowania programów uznanych za szkodliwe (np. dotyczących zmiany płci u nieletnich, promujących określone ideologie), zatrzymanie budowy szkół, czy przeprowadzenie audytu Fedu. Działania te są przedstawiane jako prowadzące do znaczących oszczędności i ograniczania biurokracji.

